Fenomen Solidarności PL EN DE FR ES RU www.poland.gov.pl
Wyszukiwarka Poleć znajomemu Mapa serwisu Kontakt
Dziennik Wolności nr 10 poprzedni numer (
9
)
      następny numer (
11
)
23 sierpnia (sobota)

  • W Stoczni Gdańskiej ukazuje się pierwszy numer "Strajkowego Biuletynu Informacyjnego Solidarność".
  • Wieczorem rozpoczynają się rozmowy gdańskiego MKS-u (liczącego 388 zakładów) z Komisją Rządową, transmitowane przez radiowęzeł na całą Stocznię.
  • Do Gdańska dociera delegacja szczecińskiego MKS-u.


Mieczysław Jagielski (wicepremier):

Nikt nie powiedział mi, jaki jest zakres moich kompetencji. Usłyszałem tylko: "Jedź i zażegnaj konflikt społeczny, i to jak najszybciej, bo sytuacja jest bardzo poważna". [...]

Pamiętam pierwsze wejście, nieprzyjazne okrzyki, bębnienie w autobus, który nas przywiózł. [...] Czułem tę wrogość. To było makabryczne. Ja z głęboką arytmią serca musiałem godnie reprezentować władzę.



Lech Wałęsa:

Zbliżam się od strony sali BHP wąskim szpalerem wśród tłumu stoczniowców […]. Z autokaru wysiada Jagielski. Blada, ściągnięta twarz, pod pachą ciemna aktówka […]. Podchodzę, wyciągam rękę, witam w Stoczni. Jestem odprężony, uśmiechnięty. "Leszek, Leszek!" - skanduje tłum jak jeden mąż. Ma się w tym wyrazić wotum zaufania, przyznane nam przez strajkujących, przyjezdni mają widzieć, jak daleko idące jest pełnomocnictwo. Las ludzi, las podniesionych rąk z zaciśniętymi pięściami.



Genowefa Klamann (uczestniczka strajku):

My, kobiety - skupione w prawym kącie sali BHP w pobliżu wejścia - już od rana operowałyśmy nożami krojąc chleb, kiełbasę, przygotowując kanapki, by co rychlej nakarmić tych, co po krótkiej nocy skierują swe kroki tam, gdzie można coś przegryźć. Specjalne brygady dostarczały nam codziennie porcje ogórków, pomidorów, papryki, masła, chleba. [...] Bywały też chwile biedy, kiedy zaopatrzenie nie nadążało z dostawą towarów, braki na rynku miały i tu swoje reperkusje. Był dzień, kiedy dostarczono nam tylko wannę kaszanki, czym dzieliłyśmy w miarę sprawiedliwie, by każdy otrzymał choć kawałek. [...]

W momencie, kiedy po raz pierwszy na salę obrad wkroczyła delegacja rządowa z panem Jagielskim na czele, my kobiety zostałyśmy tym wydarzeniem sparaliżowane i nie wypuszczając noży z rąk… stanęłyśmy w bezruchu wpatrzone w otwór drzwiowy, gdzie atmosfera była gorąca i niecodzienna. Jasno oświetlona sala, cisza, nastrój skupienia, my wtopione w ten tłum oczekujących...





Kliknij aby powiększyć
Plakat utożsamiający partię komunistyczną z narodem.


Kliknij aby powiększyć
Lech Wałęsa prowadzi wicepremiera Mieczysława Jagielskiego do sali negocjacyjnej (fot. Z. Trybek/Karta).


 
poprzedni numer (
9
)
      następny numer (
11
)